upadli bogowie

w imię boga w imię wyższych racji
idziemy na wojnę
będziemy okrutni bezwzględni
wierni idei

w imię boga w imię wyższych racji
rżnąć maczetami strzelać z kałasznikowów
odpalać bomby w plecakach

zabierać ludziom intymność
by móc zabijać masowo
precyzyjnie wiedzieć wszystko
rządzić homogenatem ludzi

pozwolono na wiele –
morderstwa bez kontaktu z wrogiem
rozkosz bryzgania
wirtualną krwią na wirtualnym ekranie
dron z rakietą leci

kupując komputer aplikację urządzenie
klikam – zgadzam się

 

rozszczepienie atomu

Wierzę.
Wierzę w Unicestwienie.
Wierzę w jedyne nie-bycie, anihilację, entropię, rozpad.
Archetyp Duszy, co zmienia swój kształt po śmierci, to koszmar – najgorszy, jaki potrafię sobie przypomnieć.
Jeśli jest Bóg, Bóstwo, Siła Natury; cokolwiek, do czego lub kogo można by się modlić, próbuję błagać:
Zachowaj od Życia Wiecznego. By to, co czuło, przeżywało – „ja” – rozpadło się w dym, na miliardy cząstek, których nikt i nic nie zdoła poskładać.
Proszę, zniszcz mój każdy kawałek istnienia.
Nie pozwól odrodzić się.
Nie więź ni w Piekle, ni w Raju.
Zabij.
Zabij.
Zabij.
Nie chcę już
nic.

Inna wersja (***)

Dzieciom

zdążyła nadać Imię
narodzonej córce gdy
poszła w tłum
z zaciśniętą pięścią
granat bez zawleczki
plecak z Semtexem
śrubami Niosąca Śmierć

w Imię Wyższych Racji
Biedy Wendety
Braku Edukacji

w Imię Racji Stanu
Potężnych ich
Pieniędzy
Strachu
co usprawiedliwia

rozluźniła pięść
wreszcie…
granat Semtex tłum
zniszczenie

nie ma grobu
Córka nie opłakuje
Matki
Nie ma jej

Obrażenie

„(…) z przestrzeni pomiędzy ‚tak’ i ‚nie’ wypadły:
‚być może’, ‚to zleży’, (…) i ‚w zasadzie'(…)” – E. Stachura

To ciekawe, ale dzięki Komentatorom zobaczyłem jeszcze jeden punkt widzenia, jaki można przekazać w wierszu: poprzestawiać wyrazy, zostawić – wzorem łaciny – czasownik na końcu zdania, trochę „udziwnić” i przekazać, jako „prawdę niepodlegającą dyskusji”. Dotyczy postu: „Księga Sprawiedliwości” Proroka Nazepama, którego wymyśliłem sam.
To są wiersze. Nie da się czytać ani literalnie, ani na odwrót. Czyta się je tak, jak się czyta każdemu z osobna. Moim zdaniem w tekście jest trochę „prawdy”, lecz głównie pytania.
Niestety tak działają i sekty i retoryka katolicka – „prawdy niepodające w wątpliwość”. Znajdą się owieczki, dużo owieczek, które toto pociągnie całkiem, albo w całości odrzucą tak podane… co? No właśnie – co?
Wracając do wierszy, taki przykład:
„Zaprawdę powiadam wam: Silny uzbroi słabego, aby wroga ludowi swojemu pokazać. Lud w popłoch popadnie, na wszystko się zgodzi. Wróg silnemu potrzebny. I nie wśród takich, jak on, ale wśród maluczkich…”
I co? Aprobata, lub odrzucenie? Nie ma odcieni szarości? A dlaczego?

Robiono doświadczenia nad wpływem „autorytetów” na jednostki. Np. Doświadczenie Milgrama. Ochotnicy nie wiedzieli, czego dotyczy badanie, musieli się tylko zgodzić. Mieli podane, że to „badanie wpływu kary na zapamiętywanie”.
Ochotnicy mieli razić prądem „badanego”, a w rzeczywistości aktora, który tego napięcia nie otrzymywał, natomiast mówił, krzyczał, w końcu przestawał się odzywać. „Badający” – autorytet w białym kitlu – zachęcał do podawania jak największego napięcia, przy którym odgrywający „ofiarę” odpowiednio głośno krzyczał, mówił, że mu kołacze serce itp. Na koniec milkł. Ochotnicy, pod wpływem „badającego” dawkowali takie napięcie, jak im kazał. Jednak, kiedy wydawało im się, że „badający” nie widzi byli skłonni do zmniejszania „dawki prądu”. Podobny efekt przynosiło, kiedy „ofiara” siedziała bliżej. Z badania można było się wycofać w każdej chwili, bez żadnych konsekwencji. Badanie skończyło ponad 90% ochotników. Większość z nich zgadzała się na ‘podanie napięcia zagrażającemu życiu’.
Milgram chciał przeprowadzić badanie w Stanach i w Niemczech, by dowiedzieć się, jak cały naród mógł dać się owładnąć szalonym ideom Hitlera. Po badaniu w USA nie potrzebował już dalszego ciągu, dostał „odpowiedź” u siebie.
Wydaje się, że zjawisko dotyczy nas wszystkich i dobrze jest o tym wiedzieć; o Jungowskim ‚cieniu’ – ‚drugim ‚ja’, które ujawnia się w sytuacjach skrajnych, lub pod wpływem „wyzwalacza”: choćby notatki w – uznawanych przez nas za wiarygodne – mediach, w tekstach zaczynających się od „naukowcy dowiedli” itp.
Nie opublikowałem tego na https://poema.pl; dostałem sporo komentarzy na temat dwóch wierszy z „Nazepama” (jest tag po prawej, można kliknąć); negatywnych. Wyszłaby
ze Mnie
Obrażona
Primadonna.
A
Nie
Chcę
tak.

Jedzie pociąg…

Ostatnio nie mam poczucia humoru. Nakrzyczałem na Tosię, gdy urządzała kolejną histerię. Skończyło się trzaśnięciem drzwiami, dziecko nie przejęło się zbytnio.
Brak poczucia humoru objawia się głupkowatym przeinaczaniem dziecięcych piosenek.
Jakbym był zbuntowanym…
…nastolatkiem?
„Jedzie pociąg z daleka
na niektórych zaczeka
konduktorze z czapą w szpic
zawieź nas do Auschwitz”.
I tym podobne.
Zza zamkniętych drzwi nie słychać makabrycznych wiązanek. A może słychać? Tosia zaśpiewa w przedszkolu, Panie wezwą rodziców…
A może nie?
Teraz hołubione są skrajne bojówki, Ameryka udaje żandarma Świata, Rosja się zbroi… Media straszą terroryzmem, bronią słabych.
Silni…
Kto teraz jest silny? Chiny? Rosja? Stany Zjednoczone, to kolos na glinianych nogach. Teraz już muszą łatać dług publiczny wirtualną walutą, bitcoinami. Sprzedają dane. Kto tylko umie.
Europa się słania. Rosja rośnie w siłę. Chińczycy opanowują powoli cały rynek.
Pozostał vouyeryzm Zachodu.
Kasy brak. Rządy radykalizują się…
Nie jest mi do śmiechu. Czas zbyt przypomina rok 1936.
Nie mam dzisiaj poczucia humoru. Przeinaczam dziecięce piosenki za zamkniętymi drzwiami.
„Jedzie pociąg…”