Zapach

…i zostałaś kurwą. Mówią, że to przeze mnie. To, niestety, niemożliwe. Byliśmy ze sobą zbyt krótko, ty nie kochałaś mnie tak bardzo. Kurwą zostałaś, może wiem, dlaczego tak się stało, może mógłbym innych oceniać, oceniać siebie. – Lecz pamiętam, że nigdy nie będzie takiego lata. – Teraz…
…teraz robisz wszystko, żeby zginąć. – Boję się, że ci się uda. Kurwo moja, moja pierwsza miłości.

Erotyk pośredni

trzecia rano
pierwszą kawę do przełyku wlewam
zapomniałem o trzech kwestiach
jak żyć, po co i kim jestem
blizan duszy usiadł blisko
tak powiedział że zalewam
rzeczywistość oczywistość
on dotyka swym szelestem
kawa duszkiem wypijana
do rana daleko. ziewam

ale nie będę dzisiaj spać
pęknięcia skóry otwarte
pomyślałem: karczowisko
wszędzie widać nie las a pnie
zaryglowałem wspomnienia
blizan siateczki utyka swe
aniele kim jesteś spytam
dotknie ustami powie – nie
pytania będziemy zadawać w dzień

pytania były zadane
nie dostałem odpowiedzi
blizanie kim jesteś wołam
ty nie odpowiadasz wcale
kładziesz na moją twarz dłonie
skąd przychodzisz umiesz wiele,
tkasz z krwi. potężne narzędzie
narodzenia i zniszczenia
jak przez mgłę imaginację karłowatych brzóz
z traw halę

blizanie zabliźniasz rany
później wyrosną w keloid
nie
dotykasz powiekę opuszką palca
jednak koisz…
…siebie i mnie.

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

znowu się zabliźnią me otwarte rany
w podwiązanych żyłach będzie płynąć krew
zamiast boga będę twoim ukochanym
pierwsze przykazanie? nie – miłości zew

cofnę Czas ilu z was dokonało tego
wskazówki zegara zatrzymam i w tył
przesunę po prostu ciało swe otworzysz
będę tym jedynym jakbym bogiem był

pierwsze przykazanie odeszło w dal siną
bogiem swoim byłem a drugim to ty
zapach dobrze znałem twój zapach i wina
moja. choć nie zawsze Bóg okrutny był

boga mojego mi zabrałaś
bóg odszedł nic nie zostawił
przed lustrem twarz ma zszarzała
pustym wzrokiem się zabawił

dotyku nie wykorzenisz
choćbyś dwie doby czyściła
zostanie jeśli się zmienisz
nawet gdybyś się zmieniła
w dziwkę

bóg odbity w cudzych oczach
jest złudzeniem krwią nie broczy

Chłopiec z „miłością” w tle

wykastrowany przez mamę toksyczną miłością
nie potrafiłem dostrzegać realnego świata
zakochiwałem się w gwiazdach odległych dalekich
nie próbujących udawać że to jest właśnie TO

mama wtłoczyła mi w głowę bzdury o kobietach
że takie biedne wrażliwe wykorzystywane
przez złych mężczyzn pastwiących się na subtelnych kwiatkach
członek we wzwodzie nic nie mógł. mamusiu kochana
dałaś mi tyle dobrego i zabrałaś młodość
zbilansowaną zawsze źle chociaż być może nie
miałaś złej woli zniszczenia tylko chciałaś szczęścia
tak wychodzi kiedy tato jest banitą w domu
a matka niebem i ziemią nie złorzeczyłem jej

uciekałem jak umiałem z drogi nie zbaczałem
musiałem być zakochany zamiast wąchać kleje
Miłości moje dalekie często nie wiedziały
nie próbowały pokazać że miedzy nami nie istnieje
nic

mężczyźni wykastrowani tak jak ja bez fiuta
fura skóra i komóra miłość bliska z buta
eunuchowie przywiązani przez matki ich łzami
którzy kochają nad życie wyłącznie swą mamę
i nikogo więcej

przejrzałem kiedy umarłaś i zostawiłaś brak
nie urodziłaś córeczki poród zamęczył cię
nie dostałaś swej modlitwy nie było spełnienia
poczułaś się oszukana chociaż modlitwy twe
miały ulecieć do nieba i spełnić błagania

mnie spieprzyłaś moją młodość nie buntowałem się
trzymany mocno za jaja tłumił występki ból
młodość minęła tak szybko w dorosłym życiu lęk
przed bliskością z kobietą przed związkiem z człowiekiem też

bilans życia wypada źle ja nie zabiję się
choć powinienem tak czuję. jednak nie jednak nie
nieudane samobójstwa to wielka żenada
nikt nigdy nie da gwarancji że będą udane
nie tak jak sznyty na ciele. nie będą widziane
gdyby udało się

z miłości…

Judaszu Judaszu jestem by pocieszyć
ciebie co Zbawienia rozpocząłeś Krzyż
ciebie któryś wiernym posłusznym boś kochał
bo miłość ważniejsza jest

twój Mistrz cię naznaczył na zdrajcę pytając
„czy jesteś gotowy?” – odparłeś – „jam jest”

Sanchedryn i Piłat korona cierniowa
i droga krzyżowa ciągiem jest wydarzeń
których nie byłoby gdyby nie twój czyn

Golgota i włócznia co bok Mu przebiła
gdy umarł na krzyżu dla zbawienia mas
podobno nas?

Potępiony Iskarioto, do czeluści piekielnych zaglądam, gdzie słuszną Karę odbywasz, za miłość do Nauczyciela. Przyniosłem ci trochę wody, by zmoczyć usta spierzchnięte i nie mogę patrzeć, jak cierpisz. Zbawiciel wykorzystał cię do spełniania wróżb, do zbawiania Milionów. – Kimże jest człowiek kochający w obliczu Milionów? Nikim.
twój Mistrz wniebowstąpił a ty sam nie wątpisz
w sens wiecznego Piekła gdzie Jezus ci kazał
iść

„jednostka to zero
liczą się Miliony”*

*(Ostatni cytat jest słowami Adolfa Hitlera, wypowiedzianymi na wiecu w tysiąc dziewięćset trzydziestym szóstym.

Erotyk przechodni

Jestem wrażliwy na półmrok
Stoisz
odwrócona półprofilem nie widzisz mnie
Naga
twoje ciało – cień
na tle światła
Podchodzę dotykam nie jesteś zdziwiona
zarys miękki ciepły pachnący
Wtedy
bez pośpiechu
jakby z rozmysłem
odwracasz głowę
przymykasz oczy
(2001-2016)