Credo

Wierzę
wierzę w unicestwienie
wierzę w jedyne nie-bycie anihilację entropię rozpad
archetyp duszy, co zmienia swój kształt po śmierci to
koszmar – najgorszy
jaki potrafię sobie wyobrazić
jeśli jest Bóg Bóstwo Siła Natury
cokolwiek
do czego lub kogo można by się modlić
proszę —

zachowaj od życia wiecznego
by to co czuło przeżywało
Ja
rozpadło się na miliardy cząstek
których nic nie zdoła poskładać
zniszcz mój każdy
kawałek istnienia
nie każ odrodzić się
nie więź ni w piekle ni w raju
zabij

Niezauważenie

dusza zapewne jest płynna, wypełnia mnie, przy większych wstrząsach chlupocze czasami – bywa tak naprawdę – rozlewa się
w moim ciele jest niewielkie przedarcie
zauważyłem niedawno
dusza wycieka od wielu lat, przedarcie
powstało prawdopodobnie, gdy tępiłem skalpel o ręce
kap, kap, na podłogę, przez lata, nie zauważyłem
coś nie tak, ale
teraz patrzę – samo dno
wyschła już
bezdusza

My Egg(o)

peru1 503

noszę w sobie
dwadzieścia jeden gram
moją duszę
tyle jej mam

przyczepię sznur
do haka w suficie
ma ucieczka
będzie wisieć

teraz już wiem
w godzinie agresji –
– mojej śmierci
wyjdę na stół

zza kołnierza
pokaże swój łepek
ona węszy
bo jest ślepa

masę duszy
szaleniec określił
tyle Boga
we mnie zmieścił

sam już nie wiem
dwadzieścia jeden gram
moje ja ma
reszta to chłam

teraz już wiem
w godzinie agresji
wyjdę na stół
wykreślę wykresy

Z perspektywy umierania nie będziemy mieli alternatywy

Czas najpierw szedł powoli
przechadzał się po tafli jeziora
we mgłach jego zarys
pachniał sosną wiatrem w koronach
był zbitym z dwóch gałązek krzyżem
kapał słowami z kartki
naiwnymi pierwszymi
jak miłość niewinnymi

później coraz szybciej
od wyjazdu do wyjazdu
pomiędzy nimi kurczył się
jakby chciał ostrzec

przyspieszał
dzień do dnia
wczoraj kochałem
nasz syn
byłby w jej wieku
wtedy

dzieci?
bez przystanku
zegar bim-bom

pobudka
z przedszkola
zły – dobry
sen

powszednie święto
słowa na kartce
o iks lat później
bardziej ślepe

kiedyś się kończy
droga
urwisko
nagle
zła wiadomość
albo nie

kończy się

Resurectio

spotkała Jezusa
Maria Magdalena
gdy wracając od grobu
nie znalazła ciała

stanął przed nią
„odejdź kobieto” rzekł
„nie dotykaj”
„nie idź za mną”
bo tam gdzie ja
nie ma życia

jest śmierć każdemu
kto przeszedł

gdy wniebowstąpię
coraz duszniej będzie
na chmurze brak powietrza
wyżej rozrywa próżnia
na strzępy

to twe Niebo
wymarzone

„Noli me tangere”
tak powiedzieć miałem
nie znając łaciny