Świadek swej wiary

Tak sobie bluźnię, że na początku Bóg stworzył cierpienie i obdarzył nim, według sobie tylko znanej sprawiedliwości, wszystko, co żyje. Potem ustanowił prawa tego Świata a ból, niespełnienie i niesprawiedliwość podstawami praw tych są. Zabijać i ból zadawać możliwością jedyną, by przeżyć dłużej, niż inni. Bóg lęk przed śmiercią i wolę życia w Istotę każdą wbudował… A prawa te dobrze działały, działają nadal, świat w dynamicznej harmonii trzymając.
Dobrze nas Bóg obdarzył, bluźnię, że nie ma innego świata.
A na koniec, żartem może, obdarzył nas Boga Wyobrażeniem, co na naszych potrzeb podobieństwo, tworzone jest przez tych, Co Wiarę Mają.
Nigdy, nikomu, za żadne zło wyrządzone, tej złudy naiwnej i pogodnej, odbierać nie wolno. Tako ja, Nazepam, wam głoszę, byście, nie wierząc nawet, miłosierni byli.

**
Zaczepił mnie Świadek Jehowy chcąc nawrócić na swoją idyllę. Po dziesięciu minutach rozmowy uciekł. Po prostu. On w swoją religię nie wierzy, udaje tylko, okłamuje się – pomyślałem.
Gdy patrzyłem, jak odchodzi ze spuszczoną głową, szybkim krokiem, poczułem się winny. A później poczułem współczucie, nie litość, współczucie.
Pomyślałem, że na swój sposób kocham tego człowieka.
Pomyślałem, że mam władzę zmięcia człowieka jednym słowem. Jak śmieć. Sam się wyrzuci do kosza.

mało liryczny bóg

a gdy się biegnie ważne jest tylko by dobiec i paść
spraw tak by w biegu nic złego i nie –
paść przyjrzeć się źdźbłu trawy, nocy, hucie stali.
zanim każesz odejść
proszę cię

Bez

Panie, obdarz spokojem, wreszcie… By przestać kaleczyć się boleśnie, szarpać, uciekać, samotnieć do granicy Umierania. Albo Szaleństwa, gdy przestaję być zrozumiały dla kogokolwiek…
Będąc przy chorym psychicznie, tworzy się kropelkę czystego dobra. – Ale ja nie byłem. Ja nie powinienem żyć w ogóle; jestem i byłem zbyt słaby, by uczynić troszkę więcej dobra, niż zła.
Czyniłem więcej zła niż dobra. Dobro jest zbyt ciężkie, nie tylko dla mnie, dla wielu.
Udawałem. Uwierzyli.
Ale teraz nadszedł Czas Kary, po nim Czas Śmierci może zabierze w Nicość moje zmęczenie.
To za karę Bóg kazał mi żyć wtedy, gdy chciałem swoją ręką w Śmierć życie swe zmienić…
Karę za…………….
Nie potrafię czuć się winny z tego powodu, że jeden raz czułem pełnię szczęścia.
Ale i to wspomnienie zabierze Dobry Bóg, bym śmiertelnie cierpieć zaczął. Wtedy, Panie, pozwolisz mi: sznur, nóż, koła pociągu… Czy łaskaw będziesz zezwolić na Chemiczną Śmierć bez strachu?
Dobry Boże, pozwól umrzeć tak, jak chcę. Wiem, że i tak zabierzesz mi wszystko, zostaw, proszę ten jeden Przywilej –
Śmierć bez Krzyża, Chusty i Zmartwychwstania…
(29.03.10,03:06)

Śmietnik dla ludzi niepotrzebnych

Kolejny dzień w noc wkraczam. Nigdzie nie jest bezpiecznie, coraz bliżej do – widocznej już – katastrofy mojego Życia.
To tu: w mieście. Nie moim, choć kiedyś nim było;
w Domu, którego nigdy nie będzie…
Nie ma bezpiecznego miejsca, nie można się ukryć, nie można walczyć już – teraz przewidziano Wielką Karę, większą niż dotychczasowe, zadawaną w coraz większym osamotnieniu…
Boję się. Po prostu.
Mój Boże:
czekam na Upokorzenie i Śmietnik. I ból.
Czekam na Twój Wyrok.
!

(2010r.)

Syg. akt: Nz/KS 5.66-00

się nie da, by krzywdy własnym dzieciom nie zrobić, zła kolejnego nie zasiać

Rodzice wasi pomrą, robaki ich kości zjedzą, ale krzywd pozostawionych wam nie zabiorą do grobów swych. I tak ich krzywdą będziecie dzieci wasze krzywdzić, by Krzywda nie została nigdy zapomniana. Tak Koło Pamięci z pokolenia na pokolenie cierpienie niepotrzebne przenosi.
Aby się wypełniło Pismo: „darami obdarzę”.
Tak ja, Nazepam, wam głoszę, byście w pokorze Zło – dane wam – czynili. Bo ni ujść, ni ominąć się nie da, by Krzywdy własnym dzieciom nie zrobić, by Zła kolejnego nie zasiać.
(Prorok Nazepam, Księga Sprawiedliwości: 5, 66–00)

Credo

Wierzę
wierzę w unicestwienie
wierzę w jedyne nie-bycie anihilację entropię rozpad
archetyp duszy, co zmienia swój kształt po śmierci to
koszmar – najgorszy
jaki potrafię sobie wyobrazić
jeśli jest Bóg Bóstwo Siła Natury
cokolwiek
do czego lub kogo można by się modlić
proszę —

zachowaj od życia wiecznego
by to co czuło przeżywało
Ja
rozpadło się na miliardy cząstek
których nic nie zdoła poskładać
zniszcz mój każdy
kawałek istnienia
nie każ odrodzić się
nie więź ni w piekle ni w raju
zabij