cząsteczki w formalinie

tylko ja wiem dokąd idziemy nadzy rozebrano nas z ubrań droga w tłumie wrzeszczących coś w rodzaju paniki nikt nic nie wie trzymam
za ręce dzieci czują że coś jest nie tak
płaczą trzymają kurczowo moje dłonie uciąłem sobie jaja ktoś powiedział proszę pani pani się odsunie kroczymy prostą ścieżką do gazu postanowiłem że je przytulę
ale nas rozdzielono trochę bolało uderzenie w twarz synowi przestawiono nos córce
wyrwano wszystkie włosy potem
straciłem ich z oczu
Odsuń się Jędzo usłyszałem głos z tyłu bez jaj biorą nagiego za kobietę trochę krwi
miesiączka?
ciężkie drzwi ciżba się tłoczy nie mogę dostrzec dzieci może już płoną bez zbędnej łaźni ucięte jaja schowałem do słoika ze spirytusem ukryłem zanim nas stamtąd zabrano
pozostaną zamiast?

groby na grobach

zapomniane dusze dawno już zmarłych
gdzie są
czy krążą między liśćmi klonów
kasztanów na starych cmentarzach
czy wtulają się w ściany gotyckich kościołów

co robią kim są
nikomu niepotrzebne
nikt z nimi nie rozmawia więc
szepczą ze sobą jak woda

niektórzy mówią że
chowają się w kwiatach
gdy na noc zamykają swe kielichy

rozszczepienie atomu

Wierzę.
Wierzę w Unicestwienie.
Wierzę w jedyne nie-bycie, anihilację, entropię, rozpad.
Archetyp Duszy, co zmienia swój kształt po śmierci, to koszmar – najgorszy, jaki potrafię sobie przypomnieć.
Jeśli jest Bóg, Bóstwo, Siła Natury; cokolwiek, do czego lub kogo można by się modlić, próbuję błagać:
Zachowaj od Życia Wiecznego. By to, co czuło, przeżywało – „ja” – rozpadło się w dym, na miliardy cząstek, których nikt i nic nie zdoła poskładać.
Proszę, zniszcz mój każdy kawałek istnienia.
Nie pozwól odrodzić się.
Nie więź ni w Piekle, ni w Raju.
Zabij.
Zabij.
Zabij.
Nie chcę już
nic.

Ściana

Szpitale mają taką nieludzką twarz. Są zimne, pozbawione ścian, do których można by się przytulić. No może z wyjątkiem tych, gdzie umierają dzieci. Tam w łóżeczkach uśmiechają się misie, a na ścianach kolorowe obrazki.

By było łatwiej.

post factum

kochałem się z tobą znowu, było tak pięknie

dopiero po wszystkim

zobaczyłem poczułem

byłaś zimna i martwa

 

całowałem trupa

szeptałem mu do ucha niepotrzebne słowa

zobaczyłem cię oślizgłą, gnijącą

umarłą, tak

 

dopiero teraz chłonę

smród zgniłego mięsa

miłość wsiąkła w cmentarz