Ciało

Rozsypały się figurki w środku

Trzylatka trąciła niechcący mglistą otoczkę czegoś, co jeszcze niedawno było mamą. Rozsypały się figurki w środku. Ciało, na materacu, już nie czuje się. Ona płakała, wezwano Służby. Wyważono drzwi, i….
Dziecko – Pogotowie Opiekuńcze, ciało – szpital.
Ciało bez ruchu. Słuchawką tylko można wysłuchać bicie serca. Sto pięćdziesiąt na minutę. Boi się…
Dostaje Lorafen i Haloperidol. Klozapol nawet. – Figurki w środku potrzaskane, nie chcą udawać choćby w karykatury Porządku.
Ciało nie czuje się nadal.
Wypisano je po dziesięciu tygodniach podtrzymywania życia. – Rurka do żołądka, jedzenie przez rurkę. I leki.
Dziesięć tygodni NFZ przewiduje na leczenie.
Ciało wychudłe, zniszczone, odesłano na internę. Napisano: Kacheksja. Katatonia. Zapalenie płuc. Ponoć nie chcieli przyjąć tego Zapalenia.
Co z dzieckiem?

„…sovieticus”?

cybernetyczni znajomi
oznaczają na cudzych zdjęciach
dają mi lajki i piszą posty

maszyny intela fejsbuka gugla
i bóg wie czego jeszcze
tworzą cyfrowy portret
długość szerokość masa
zainteresowania i wygląd
szelest oddechu lub słowa
PESEL NIP adres dzieci
przestępcze odciski palców

włażą do domu razem
z wirtualnym napędem do słuchania muzyki
telewizorem z kamerką lub dotykowym ekranem
smartfonem w kieszeni

dane dane na tacy
algorytmy jak bóg
z wolnych wyborów wyszukiwarek
klikanych reklam i zainteresowań
kleją
Homo cyberneticus

Wielkanoc Wieczorem

Nie wejdę do Raju
Okazując świadectwo z czerwonym paskiem
Skończyło się wraz z podstawówką
Kiedy zacząłem szukać siebie w świecie
Zamiast odklepywać wierzę w boga

Śmierć zwykle przychodzi wiosną
Zawijam wokół palców jej jasne włosy
Szkoda że to cudzy wiersz
W którym zbyt ciasno i nie ma miejsca

Mój kończy się lotem z dachu
Na betonowy plac zabaw
Nie mam czerwonego paska
By okazać

Spod zniszczonej huśtawki
Bliżej do wiecznego Piekła
Do kotła z gotowanym mięsem
Dla Boga

Majaki

Mieszka we mnie Diabeł. Musiałem go zjeść razem z jakimś cukierkiem czy jabłkiem. – Mama zawsze mawiała, że Diabły często zmieniają się w czekoladki, aby móc wskoczyć w człowieka. – On tu jest. Na pewno. Najpierw czułem, jak rosną mu rogi. – Coś coraz mocniej uwierało mnie w brzuch. Od środka. To coś było coraz większe, a dzisiaj czuję już wyraźnie dwa ostre końce tnące skórę od środka. Boli…
– Dlaczego ON mi dokucza? – Mogę zrozumieć, że w czasie Mszy Świętej wyrzuca plugastwa i zbereźne przekleństwa, które z największym trudem mogę powstrzymać. Tylko czasami wydobywa się z ust jakiś niewyraźny szept:
Pierdolę Waszą Świątobliwość!
Wtedy ludzie patrzą z oburzeniem i odsuwają się tak, że wokół mnie powstaje pusta przestrzeń, szatańska aureola.
To ON sprawił, że kiedyś, spod powały, oderwał się krzyż z przymocowanym do niego Chrystusem. Spadał głową w dół – może dlatego, że głowę miał cięższą. Przepołowił, jak nóż, pewną kobietę modlącą się z zawzięciem. Msza Święta została przerwana, na co Diabeł siedzący w moim brzuchu zawył z radości.
Musiałem uciekać.
Tłum gonił mnie krzycząc: „wariat” lub „opętany”.
– Nie, nie jestem wariatem. To Diabeł nie daje mi spokoju. Żywi się mną i dlatego chudnę coraz bardziej. Kiedy zje mnie zupełnie,
może będzie można zobaczyć jego czarną głowę wystającą z mego brzucha. Powiem mu wtedy: Idź precz!
Już wiele razy tak mówiłem. Krzyczę tak co wieczór, ale ON nie reaguje, śmieje się tylko. Na początku cicho, potem zaczynają wstrząsać mną torsje. A ON śmieje się kwasem żołądkowym, potem krwią, potem nawet na wpół rybim smakiem swego diabelskiego śluzu.
Czasem, przed snem albo we śnie, pokazuje obrazy: Matka Boża będąca Wszetecznicą, dosiadającą nago byka i kłusującą na nim prosto w objęcia Belzebuba, mającego postać konia z ludzką głową. Potem w zwierzęcy sposób odbywają stosunek, a Ona jęczy, że poczęła i porodzi Syna Bożego.
Wtedy zawsze budzę się i biję głową w ścianę
– Idź już – wrzeszczę.
A ON śmieje się. Śmieje swym diabelskim, czarnym śmiechem. Wyłamuje palce. Każe przygryzać wargi, krzyczeć. Pokazuje: Patrz, patrz!!!
Szukałem pociechy w spowiedzi, ale ksiądz przestraszył się Diabła. Związał i oddał do szpitala dla umysłowo chorych. Tam powiedzieli, żebym był grzeczny. Wbili igłę. Potem spałem, a świat miał błękitną barwę i Matka Boska objawiła mi Prawdę: że to ja tchnę w nią Syna Bożego, który naprawi świat. A Diabeł ucieknie zwinięty w seledynowy kłębek.
– Tylko musisz rozciąć sobie brzuch – powiedziała.

Odarte ze świętości

Sacrum schowałem głęboko

kazano maszerować
za i przeciwko
ubrany tak jak inni
mój Bóg karlał

krzyż w każdej sali
budynki i nazwy
domy dziecka i więzienia
hierarcha naznaczy
oficjalnym znakiem

bóg w mediach (numer konta)
Niech będzie pochwalony
Santo subito!

bogiem mordę wycieramy
my – Naród wierzący
w Papieża wyświęconego
przez media