Wielkanoc Wieczorem

Nie wejdę do Raju
Okazując świadectwo z czerwonym paskiem
Skończyło się wraz z podstawówką
Kiedy zacząłem szukać siebie w świecie
Zamiast odklepywać wierzę w boga

Śmierć zwykle przychodzi wiosną
Zawijam wokół palców jej jasne włosy
Szkoda że to cudzy wiersz
W którym zbyt ciasno i nie ma miejsca

Mój kończy się lotem z dachu
Na betonowy plac zabaw
Nie mam czerwonego paska
By okazać

Spod zniszczonej huśtawki
Bliżej do wiecznego Piekła
Do kotła z gotowanym mięsem
Dla Boga