Ściana

Szpitale mają taką nieludzką twarz. Są zimne, pozbawione ścian, do których można by się przytulić. No może z wyjątkiem tych, gdzie umierają dzieci. Tam w łóżeczkach uśmiechają się misie, a na ścianach kolorowe obrazki.

By było łatwiej.

*** (przyjdź…)

przyjdź proszę

przyjdź i oddaj mi wiarę w Ciebie

podnieś wzrok rękę palec

ziarenko piasku spod stóp

i pokaż nadzieję

 

przyjdź

bez korony z cierni

bez przekłutego boku

bez męki i zmartwychwstania

 

bądź

 

nie proszę o miłość

nie umiem sobie jej wyobrazić

przypomnieć

przyjąć

post factum

kochałem się z tobą znowu, było tak pięknie

dopiero po wszystkim

zobaczyłem poczułem

byłaś zimna i martwa

 

całowałem trupa

szeptałem mu do ucha niepotrzebne słowa

zobaczyłem cię oślizgłą, gnijącą

umarłą, tak

 

dopiero teraz chłonę

smród zgniłego mięsa

miłość wsiąkła w cmentarz

AntyAbo

– Nie oczekuję cudu, byleby nie cierpiała – powiedziała matka upośledzonej dziewczynki.
– Oczekuje pani cudu – odpowiedział Bóg. – Tylko ja Go słyszałem.

Mistrz słowa

Tak, jesteśmy skonfliktowani. Jednak nie sądziłem, że będzie publikować paszkwile na publicznej stronie promującej moją firmę i wizerunek. Gdy napisałem prośbę o ściągnięcie obraźliwego wpisu, zdążyłem mu wysłać maila, z owego portalu z prośbą, żeby się nie wygłupiał. Zadzwonił szybko z bajką, że ktoś zhakował jego komputer i umieścił sformułowanie „chuj ci w dupę nygusie”. Zamieniono podpis z w/w na „klient”. Później zacząłem otrzymywać groźby na maila.

To Poeta. Tak się nazwał.

Ja wolę być grafomanem.

Mam gdzieś Artystów. Tych przez duże „A”.

Maska uśmiechu bez twarzy

Spopieliło się serce.

Nie jest łatwo wyobrazić sobie miłość.

Nie jest łatwo przypomnieć sobie słowa.

Nie jest łatwo wyciągnąć usta w grymasie uśmiechu.

Sam wybrałem, by płonąć.

Sam wybrałem konsekwencje –

siedzę nad popielniczką

wyodrębniając podobieństwo

pomiędzy zgniecionymi petami i suchym, brudnym popiołem.

Zmory z przeszłości wychodzą spomiędzy szarych grudek i pyłu.

Jednak potrafię się bać.

Więc żyję.

*** (kocham się)

kocham się bez pamięci

miłością która wiąż trwa

mój wzrok mój smak

oczy na wpół przymknięte

zapadnięte głęboko

nikt inny nie dostrzeże

postaci w lustrze, to ja

 

doznaję, uwielbiam

swój dotyk o skórę

i mowę najczystszą

i myśl co tak bystra

 

dłoń członek łaskocze

w tym akcie strzelistym

bez szyderstw, miernoto

 

kochamy się

ja i ja