boże narodzenie

Nie schowam się za kotarą. Jestem za duży

Już od tygodnia, choć to nie Wigilia, zaczyna się świąteczna atmosfera. Pieczenie, gotowanie, wrzaski dzieci. Kłótnie. Żona zdziera skórę do łokci, ja schowałem się za zasłoną. Boje się uciec.

Wolałbym Wigilię normalną. Bez karpia i dwunastu dań. Bez opłatków i nieszczerych życzeń, które i tak się nie spełnią. Bez tej długiej ciszy pomiędzy dwoma zdaniami.

Wolałbym pusty stół i nas czworo. Pilibyśmy herbatę i jedli chleb. Wigilię smutną, prawdziwą, który rozpraszają tylko iskierki dzieciaków, ale

będzie dwanaście potraw i cisza. Zmęczone oczy kobiet. Krótka radość z prezentów. Choinka bez Pisma i kolęd. Samo żarcie.

Nie schowam się za kotarą. Jestem za duży.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s