Vis vitalis

Wdarłeś się na Świat przypadkiem, nie wierzyłem we wpadki, uwierzyłem, bo cię ujrzałem

kilkakrotnie na ekranie ultrasonografu.

Wyglądałeś jak mały człowieczek z wielką głową i krótkimi rączkami.

Kosmita z Planety Gąsienic.

Poród nie udał się, chrzczony z wody, odszedłeś na intensywną terapię.

Sam złapałeś oddech. Lekarka wypisała cię, jak zgniłe jajo:

pacjent generujący straty, doświadczona pediatra liczyła koszty; wypis po dwóch dniach. Po trzech – zapalenie płuc, inny szpital, przeżyłeś, ale

przez kilka miesięcy nie nawiązywałeś kontaktu.

Pomimo wysiłków lekarzy mózg zaczął pracować, oczka coraz bardziej żywotne, nie

nie byłeś ofiarą. Walczyłeś. Tak ci dane było i zapewne będzie. –

– Synu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s