Poranek, wschód słońca

Obudził mnie wcześnie. I ciebie też. Wściekła znów grozisz wyprowadzką. Jestem osłem do bicia, może to i tak lepiej, niż gdybyś zaczęła pić. Zbierasz, jak kontener ze śmieciami wrzaski dzieci, ich kłótnie. Czasami dostaje się mnie. Od ciebie.
Tak jak jest kolejność dziobania, tak i kolejność bicia. W końcu i tak uciekłem do pokoju. Siedzę i piszę, zamiast „zajmować się dziećmi”. – A one i tak wołają „Mamo”. – Tato jest dobry do fikania koziołków na materacu. – I tak nie będę z nimi rysować.
Jesteś zmęczona, wymordowana rotawirusem – staram się rozumieć twój wkurw. Teraz ja jestem kontenerem na śmieci. – Rzucasz, że nie kocham dzieci; ciężki kaliber.
Czasami też chciałbym uciec. Wyłączyć telefon i zaszyć się gdzieś w gąszczu. Nie mam wielu znajomych, do których mógłbym wyjechać. Wzeszło słońce, mgła za oknem, jutro do pracy trzeba będzie iść. Jesteśmy na minusie, to moja wina, moja choroba, moja… Nadużycie w dzieciństwie często objawia się lękiem przed wejściem do kościoła. Czuję się winny, to trudno rozwiać. Lepiej nie chodzić, i tak nic nie wymodlę…
Nie chodzimy do kościoła. Ty po terapii, ja po psychozie. W chorobie przypomniały się wyparte wspomnienia. A kobiety nie są niewinne i krzywdzone przez mężczyzn, jak powtarzała Mama do znudzenia… Później ściągnęła mi majtki.
Nabieram wściekłości. Złości na kobiety w ogóle. W szczególe, gdy słucham wynurzeń ofiar przemocy. – Nie masz wcale tak źle, porównuję z innymi. – Moje śmieci za chwilę wysypią się na zewnątrz. Co wtedy?
Zamknę się w pokoju. Zrobię ciszę.

6 myśli na temat “Poranek, wschód słońca”

  1. Nie da się złożyć wypowiedzenia z rodzicielstwa. Choć ostatnio miałam ochotę . Ale to ja jeszcze jestem brzegiem.
    Uwierz…. teraz to pikuś. Pan Pikuś przy tym co potrafią później. Czasem jestem zmęczona już do granic bezsilności. I to mnie boli. Wiem , że muszę. A to wkurza zamiast pomóc.
    Doszłam do momentu gdy kocham je ale nie lubię. 😉 ; )

    Polubienie

  2. Witaj…czytam z przejęciem…czasem i u nas śmieciarze się spóźniają a przeładowany kontener zaczyna cuchnąć…widać tak już musi być
    Z drugiej strony do pewnych „zapachów” przywykłem, myślę że to dobrze, trochę przyzwyczajenia jest też ważne, choć ważniejsze to kochać i akceptować się takim jakim się jest: nie ważne kogo dyżur na wynoszenie śmieci.

    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Ale ładnie to ująłeś. To nienajlepszy (będę tak pisać do upadłego: nieuprzejmy, nienajlepszy itp.) tekst. Następny powinien być nieco bardziej…
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  3. Albo masz wpływ na swój los, albo nie.
    Ty dobrze o tym wiesz.
    Zawsze tez masz wybór.
    Kwestia jest dokonac dobrego, w sumie cokolwiek to znaczy.
    Mozna zyć tylko dla siebie, czy warto?
    Mezczyżni sa dziwni. Kobiety też. Dzieci to skarb:)
    Nie ma usprawiedliwienia na to i tamto:)
    Mozna miec wszystko gdzieś, mozna nie mieć.
    Egoizm jest super, ale tez nudzi:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s