Mea vita

Papieros za papierosem, bez przerwy na oddech, dopóki stoję, dopóki widzę.
Nie słuchałem muzyki od dobrych kilku lat. Od kilkunastu? Zmieniałem twarze w zależności od roli, w końcu nie wiem, kto to: „Ja”. Od czterdziestu lat spełniałem oczekiwania, od dwudziestu brakło czasu dla siebie.
Mam swój cmentarz, jak każdy lekarz. Zatykałem uszy na głosy rozpaczy. Zadawałem ból, pozbawiałem wolności; pacjenci i tak mnie lubią, bo… nikt inny z nimi nie rozmawia. Mam dom na hipotece, rodzinę z egzekucją w Banku. Dwa małe szkraby, dla których już nie mam sił.
Pełniłem role…
…społeczne.
Nic poza tym.
Mea culpa.
Mam kilka ran, jak każdy. Niewidocznych, schowanych pod rękawem, ciętych wzdłuż, przypominają oparzenia.
Nic takiego…
Słuchawki na uszy, gdzieś z daleka słychać płacz dzieci. Moich dzieci. Oczy wilgotne, strużki spływają na brodę, wsiąkają… Nie ruszam się z fotela.
Mea culpa.
Czas zabliźnia rany, mawiają. A to tylko cienki strupek zrywany, gdy celnie wyciągnąć wrogą dłoń. Albo trącić muzyką, poezją, obrazem.
Czas zasklepia rany, nic więcej.
„Biała (czy srebrna?) Lokomotywa”, obsesja Edwarda Stachury przejeżdża bardzo blisko. – Jego zabiła, mnie jeszcze nie.
Zamiast Boga mam malutką kapliczkę. W niej kilka wspomnień, zdjęcia dzieci i te sprzed lat. Mam krzyżyk ulepiony z chleba i świecę, która gaśnie. Podtrzymywałem ten płomień od dzieciństwa, teraz już ostatni knot…
…dopala się.
Zabierałem ją wszędzie tam, gdzie mieszkałem: do pracy, kilku wynajmowanych mieszkań. Teraz stoi obok starego zegara.
Knot się dopala.
Nie pozwolę. Pójdę z duchem Czasów, w miejsce świecy wstawię diodkę LED, niech imituje płomień.
Nie zabrałem z Tybetu Świecy, zapomniałem, to był rok 2009, teraz nie wyrabiają już spracowanymi rękami… Teraz to przecież Chiny.
Mea culpa, mea vita.
Mea mors.

18 myśli na temat “Mea vita”

      1. teraz najwięcej piszę o terapii, do obecnego terapeuty chodzę od maja zeszłego roku, chyba robię postępy, jestem optymistycznie nastawiona do życia, walczę o siebie i swój związek, wydałam „Młodego boga z pętlą na szyi. Psychiatryk”, a druga część cyklu – „Terapia u Doktorka” czeka na wydanie, piszę również „Autoterapię”, trzecią część „Młodego boga…” i beletrystykę. Prowadzę nowego bloga, na swojej domenie.
        Ludzie piszą, że daję im nadzieję, więc dużo się u mnie zmieniło 🙂

        Polubienie

    1. Ojojoj. A ja się trochę wkręciłem muzyką.
      Nie słuchałem, nie grałem na gitarze od wielu lat. Kiedyś nie zależało mi na widowni, śpiew przy dźwięku strun był rodzajem modlitwy…
      Przesrałem pół życia, by „pomagać innym”, którzy w – sporej części – uważają, że to mój zasrany obowiązek.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

      1. Czuję, bo mam cholerny zjazd i ledwo zmuszam się do życia… A najgorsze jest to, że muszę żyć, mam to cholerne poczucie obowiązku i odpowiedzialności…

        Polubienie

  1. Witaj Ktomaszu. Mea culpa. To prawda. Nosimy ten dobytek. Nasz i naszej rodziny. Czy tylko brzemię to a może i doświadczeniem które nas buduje i stwarza ? Może jest cenną spuścizną?

    QUI NON QUAM MAŁE, NON QUAM BENE

    Pozdrawiam ciepło. Buziaki.

    Polubienie

      1. Gnojek, Firefox podkreślał mi i „meus mortis” i „meum mortis”. Łaciny używam prawie tylko medycznej. Zdaje się, że powinno być to drugie.
        Pozdrawiam.

        Polubienie

      2. Mea mors. .. moja śmierć. .. ☺
        mors tue vita mea…. to samo … morte tao vita mia.
        Ja też sporadycznie używam. .ale fakt jest faktem lubię ten język. ..dobrze , że nie musiałam go tak zakuwać jak Ty. A tak to się nim bawię i sprawia mi przyjemność.
        Ale to prawda…słowniki w telefonie tez podkreślają i zmieniają słowa. Jak wxpore się nie zauważy i kliknie to łeeeeeeci.

        Polubienie

  2. Oprócz Be wszyscy nakręcacie się wzajemnie, co z Wami?Ja się nie przyłączam do tego typu wzajemnej adoracji.
    Tomasz masz życie w życiu i jakbyś to oddzielił i pozbył się tej cięższej części pozostałbyś z niczym. Z łaciny już nic nie pamiętam, choć byłam na profilu humanistycznym to nauczycielka nie za wiele się przykładała. Pozdrawiam

    Polubienie

      1. Sam zdecyduj Tomasz. Ja rozumiem, że jest jesień, że depresja, ale na Zeusa nie nakręcajcie się wzajemnie. Parę tygodni temu poleciłam komuś sięgnąć po Arketis( kiedyś go brałam), dzisiaj kobieta odżyła. Wiadomo nie każdemu pisane, ale założyliście kółko wzajemnego pogrążania się. Dodam tylko, że wcale nie żyje w takiej euforii, lęków i kompleksów mam także.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s